Rozwód z… kredytem

Prawie 45 tysięcy. Tyle pozwów o rozwód czy separację złożono w całej Polsce w I półroczu 2012 roku. Temat może wydawać się nie na miejscu, jednak w przypływie romantycznych uniesień często zapominamy o… finansach.

Tymczasem - patrząc na statystyki – rośnie liczba związków, które nie wytrzymują próby czasu. Rozwód to z pewnością bardzo trudna sytuacja prywatna, lecz jeżeli małżonkowie podczas trwania małżeństwa wspólnie zaciągnęli kredyt, sytuacja dodatkowo się komplikuje. Niestety orzeczenie sądowe o rozwodzie nie rozwiązuje kwestii zobowiązań finansowych. Kredyt dalej „obarcza” osoby, które podpisały na niego umowę, bez względu na to czy są one małżeństwem czy już nie.

Rozwód rozwiązuje małżeńską wspólność majątkową, która powstaje automatycznie w chwili zawarcia małżeństwa i zakłada współwłasność przedmiotów majątkowych nabytych przez małżonków podczas trwania małżeństwa. W wyniku rozwodu, sąd może ustanowić wysokość alimentów przyznanych w związku z opieką nad dziećmi. Również sąd - bądź stosowna umowa sporządzona pomiędzy małżonkami – ureguluje podział wspólnego majątku. Jednak, co w sytuacji, gdy małżeństwo zaciągnęło wspólnie kredyt? Kto spłaca ustalone raty? Choć wydawałoby się, że to osoba, która zostaje w nieruchomości obciążonej kredytem jest za niego finansowo odpowiedzialna, to w rzeczywistości tak nie jest. Niestety banki i sądy nie mają wspólnych procedur. Wyrok sądu to jedno, a zobowiązania wobec banku to drugie.

„Osoby rozwiedzione, które podpisały razem umowę kredytową dalej pozostają wspólnymi dłużnikami wobec banku. Według Kodeksu Cywilnego art. 366 bank ma prawo żądać od każdego z kredytobiorców spłaty kredytu, aż do całkowitego zaspokojenia wierzyciela. Sprawa wydaje się prosta, jeżeli każda ze stron poczuwa się do spłaty długu wobec banku czy wobec siebie i raty są spłacane regularnie. Inaczej jednak wygląda sytuacja, jeżeli jedna ze stron lub obie płacić nie chcą. Wtedy bank może wszcząć egzekucję z całego majątku obojga kredytobiorców” – mówi Leszek Zięba z Aspiro.

W takiej sytuacji, jednym z rozwiązań jest oczywiście sprzedaż nieruchomości, na którą zaciągnięto kredyt i spłata pozostałej części zobowiązań do banku. Niestety nie zawsze to najprostsze rozwiązanie, jest rozwiązaniem możliwym. Po pierwsze, małżonkowie muszą być zgodni, co do tej decyzji tj. sprzedaży nieruchomości. Po drugie, w przypadku, kiedy wartość zaciągniętych zobowiązań wobec banku znacznie przekracza wartość nieruchomości bank nie musi wyrazić zgody na transakcję. Wystarczy, że nieruchomość straci na wartości i kwota, jaką uzyskamy ze sprzedaży nie zabezpieczy wierzytelności wobec banku. W tej sytuacji powinniśmy liczyć się z tym, że będziemy musieli dopłacić różnicę z własnych oszczędności. Warto także zadbać o to, aby w ferworze rozwodu nie zaniedbać spłaty rat kredytowych, gdyż może to niepotrzebnie obciążyć naszą wiarygodności a w konsekwencji usztywnić stanowisko banku, co do ewentualnych zmian.

Kiedy więc nie ma możliwości sprzedaży nieruchomości bądź sprzedażą nie jesteśmy zainteresowani, można wystąpić do banku z wnioskiem o przeniesienie umowy.

„Bank dopuszcza renegocjację umowy kredytowej i przeniesienie kredytu na jednego z małżonków. Należy jednak pamiętać, że bank bardzo skrupulatnie sprawdzi zdolność kredytową osoby występującej o przeniesienie. Proces ustalania zdolności kredytowej jest dokładnie taki sam, jak przy staraniach o nowy kredyt. Atutem osoby ubiegającej się o przeniesienie kredytu jest jego dotychczasowa historia spłaty kredytu oraz aktualna wysokość kredytu pozostała do spłaty. Im mniejsze saldo kredytu, tym większa szansa na pozytywną decyzję banku” – dodaje Leszek Zięba z Aspiro.

Życie pisze różne scenariusze i w przypadku, gdy po rozwodzie chcielibyśmy włączyć drugiego partnera życiowego do umowy kredytowej bank dopuszcza także możliwość „zamiany kredytobiorców”. Oznacza to, że nasz dotychczasowy kredyt, który zaciągaliśmy z byłą już żoną lub mężem, możemy dalej spłacać z nowym towarzyszem życia. W tej sytuacji również konieczne będzie uzyskanie zgody banku, wyliczenie zdolności kredytowej nowych kredytobiorców oraz podpisanie aneksu do obowiązującej umowy.

„Choć przysięga małżeńska obowiązuje nas do końca życia a kredyt jedynie na kilkadziesiąt lat, w praktyce zdarza się, że małżeństwo wygasa wcześniej niż zobowiązanie wobec banku. Niezależnie od sytuacji życiowej zawsze należy powiadomić bank o wszelkich zmianach mających wpływ na spłatę zaciągniętych kredytów. Bank może także okazać się naszym sprzymierzeńcem, ponieważ przede wszystkim zależy mu na zabezpieczeniu pozostałych do spłaty kwot” – dodaje Leszek Zięba z Aspiro.

źródło: Aspiro

Produkty finansowe