Propozycje NBP ws. redukcji opłat interchange

Polska zajęła niechlubną pierwszą pozycję wśród wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej w rankingu wysokości opłat związanych z transakcjami dokonywanymi kartami płatniczymi. Prowizje interchange są u nas nawet ośmiokrotnie wyższe niż w innych krajach UE. Narodowy Bank Polski jest zdania, że wskaźnik ten w sposób znaczący ogranicza rozwój rynku płatności bezgotówkowych i proponuję redukcję pobieranych przez banki stawek. Jaki wpływ może mieć redukcja prowizji interchange?

Raport NBP

Z opublikowanego na początku roku raportu Narodowego Banku Polskiego pt.: Analiza funkcjonowania opłaty interchange w transakcjach bezgotówkowych na rynku polskim” jasno wynika, że rynek kart płatniczych rozwija się w Polsce wyjątkowo dynamicznie. Między rokiem 2004, a 2009 liczba transakcji dokonywanych coraz popularniejszym plastikiem wzrosła trzykrotnie z 194, na ponad 700 milionów. Dalszy wzrost doprowadził do tego, że w roku 2010 za pomocą karty wydaliśmy łącznie 90 miliardów złotych, które przetransferowano dzięki 844 milionom transakcji.

Tak znaczny wzrost i popularyzacja plastikowego pieniądza sprawiły, że coraz częściej kartą płacimy także za drobne zakupy, które do tej pory regulowane były wyłącznie za pomocą gotówki. Co za tym idzie, sklepom i innym punktom usługowym coraz mniej opłaca się realizować płatności za pomocą terminalu.

Dlaczego maleje opłacalność?

Sprzedawcy akceptując płatność kartą obciążani są każdorazowo opłatą interchange, czyli prowizją na rzecz wydawcy karty, której wysokość uzależniona jest od wartości dokonywanej transakcji. Dodatkowym obciążeniem są również opłaty związane z obsługą terminali. Suma summarum sprawia to, że zgodnie z wyliczeniami NBP opłaty interchange w Polsce są ponad dwukrotnie wyższe od przeciętnej ich wysokości we wszystkich krajach Unii Europejskiej. W Polsce wskaźnik ten wynosi obecnie 1,60% wartości transakcji, podczas gdy średnia UE, to zaledwie 0,72%, co powoduje, że krajowy rynek interchange jest najdroższym  wśród krajów UE. Dla przykładu Finlandia posiada około ośmiokrotnie niższe opłaty tego rodzaju. Zdaniem Narodowego Banku Polskiego trudno o uzasadnienie tak drastycznych różnic, które w perspektywie długoterminowej posiadają niekorzystny wpływ na wartość obrotów  bezgotówkowych. W roku 2010 Polska zajęła przedostatnią pozycję UE zarówno pod względem wskaźnika ilości kart płatniczych na osobę, jak i liczbę terminali. Zajęliśmy także szóstą od końca pozycję w rankingu ilości transakcji wykonanych średniorocznie na osobę.

Propozycja zmian i konsekwencje

NBP zaproponowało dlatego stopniową redukcję opłat interchange do ich średniego poziomu notowanego dla członków UE. Zgodnie z założeniami pierwsza ich obniżka miałaby nastąpić jeszcze w roku 2012, przy czym cały proces zakończony zostałby w przeciągu czterech lat. Zgodnie z wstępnymi wyliczeniami banki sporo by na tym straciły. Po zmianach, w 2016 r. zarobiłyby z tego tytułu 1,02 miliarda złotych, jednak już w roku 2010 przychody z tego tytułu były o 20% wyższe i wynosiły około 1,26 miliarda zł.

W konsekwencji główną obawą jest, że redukcja zysków banków wpłynęłaby na podwyższenie opłat związanych z użytkowaniem kart płatniczych i obciążyłaby samych klientów. NBP odpiera jednak ten argument tłumacząc, że kolejne obniżki oprocentowania realizowane byłyby wraz ze wzrostem wartości transakcji oraz ich liczby. Wzmożony ruch środków zniwelowałby straty banków zgodnie z zasadą mniejsza opłata dla większej ilości płatności bezgotówkowych.  Pozostaje jednak wyłącznie poczekać do marca, gdy specjalnie powołany  przy NBP Zespół Roboczy ds. Opłat Interchange opublikuje przygotowywany raport o możliwościach i wpływie redukcji interchange, od którego Ministerstwo Finansów uzależnia kontynuowanie wcześniejszych prac legislacyjnych dotyczących zagadnienia.

Produkty finansowe