13.02.2013 Ankieta ING: Odśnieżanie słono nas kosztuje?

Dwie na trzy osoby są przeciwne posypywaniu zimą solą każdej miejskiej ulicy – wynika z ankiety ING. Tymczasem takie rozwiązanie z jednej strony niszczy nasze obuwie, ale jest też dobrym sposobem... na walkę ze spowolnieniem gospodarczym.

W ekonomii istnieje pojęcie „kosztu zdartych zelówek”, dotyczące modelu popytu na pieniądz. Problem poruszony w naszej ankiecie wykracza jednak poza teorie monetarne. Dotyczy nie zelówek, ale całych butów. Oprócz tego również karoserii naszych aut, a nawet jakości gleby i wody w naszym kraju. Zapytaliśmy samych Klientów ING o opinię na temat sypania miejskich ulic solą i chemikaliami po opadach śniegu.
Polacy nie chcą solenia dróg

Na pytanie "Czy wszystkie drogi w mieście powinny być w zimie posypywane solą?" - 63% respondentów odpowiedziało negatywnie. Uznali oni, że sól niszczy samochody, środowisko i dużo kosztuje. Co czwarta osoba wyraziła zdanie, że ulice należy solić, nawet jeżeli jest to duże obciążenie dla budżetu miasta. 12% respondentów nie potrafiło określić, jak rozwiązać problem zaśnieżonych ulic. Oczywiście niewykluczone, że po roku eksperymentowania z innymi metodami proporcje byłyby odwrotne.

Sól dobra na kryzys?

Wydaje się, że solenie jest idealnym rozwiązaniem na spowolnienie gospodarcze. Angażuje środki publiczne do stymulowania gospodarki, a spowolnienie oparte jest właśnie na niedostatecznym popycie. Zakupy surowca, który trafi na ulice (i nie tylko), przejazdy pługów oraz solarek - wszystko to stymuluje wzrost gospodarczy. Co więcej, dzięki soleniu może zadziałać klasyczny paradoks – wzrostowi gospodarczemu bardzo dobrze służy niszczenie majątku. Powodzie, huragany czy awaria elektrowni jądrowej z czasem prowadzą do ożywienia, bo trzeba zniszczone mienie odbudować. Tak samo sól niszcząca nasze buty i samochody pomoże nam szybciej podjąć decyzję o ich wymianie i przez to wygeneruje dodatkowy popyt w gospodarce.

Wyniki naszej ankiety pokazują, że większość z nas nie interesuje jednak taka forma pobudzania wzrostu. Skoro więc istnieje publiczne przyzwolenie na zmianę sposobu walki z zalegającym ulicę śniegiem, to władze miast mają mandat do wprowadzania alternatywnych metod. Szanse mają rozwiązania teoretycznie mniej skuteczne, ale o niższych kosztach, tak dla miasta jak i dla mieszkańców, zmuszonych do szybszej zmiany obuwia.
Czy istnieje alternatywa dla solenia dróg?

Warto przyjrzeć się, jak ze śniegiem radzą sobie kraje, które mają go o wiele więcej i dłużej. Państwa skandynawskie sypią na ulice żwir, który w odróżnieniu od piasku można po zimie zebrać i użyć za rok. Eksperymentalnie takie rozwiązania wprowadziły na wybranych ulicach już m.in. władze Warszawy i Sopotu.

W Polsce dopiero testujemy alternatywne sposoby walki ze śniegiem na drogach, dlatego respondentom mogło być trudno ocenić wpływ rezygnacji z soli na jakość i bezpieczeństwo podróżowania. Nie możemy wykluczyć, że gdybyśmy ponowili nasze pytanie po roku stosowania alternatywnych metod, to liczba zwolenników soli by znacząco wzrosła. Niezależnie od tego, wynik naszej ankiety pokazuje, że warto pomyśleć nad rozwiązaniami, które nie będą tak słono kosztować właścicieli zniszczonych butów i samochodów.

Grzegorz Ogonek, Ekonomista ING Banku Śląskiego

Ankieta ING została przeprowadzona w dniach 24 styczeń – 1 luty 2013 r. wśród klientów ING Banku Śląskiego korzystających z systemu bankowości internetowej ING BankOnLine. Na pytanie „Czy wszystkie drogi w mieście powinny być w zimie posypywane solą?” uzyskaliśmy 35 413 odpowiedzi.

źródło: ING Bank Śląski

Produkty finansowe